Samiec orlika grubodziobego o imieniu Bruzda, którego wędrówkę można było do niedawna śledzić na stronie www.orlikgrubodzioby.org.pl został zabity na zimowisku w Czarnogórze. Loger Bruzdy umilkł 28 listopada, a dzień wcześniej wskazał podejrzany ruch - z bagien w Parku Narodowym Jezioro Szkoderskie na przedmieścia Podgoricy, gdzie spędził noc na prywatnej posesji w miejscowości Mataguzi.
Spodziewaliśmy się najgorszego, więc poprosiliśmy o pomoc ornitologów z Centrum Badań i Ochrony Ptaków Czarnogóry. Orlika na wskazanej posesji znalazł Mihailo Jovićević, potwierdzając nasze przypuszczenia o śmierci ptaka. Właściciele posesji twierdzili, że ptak był chory i zdechł w ich ogrodzie. Z powodu logera GPS, który miał na plecach, zaszło podejrzenie szpiegostwa i właściciel posesji zgłosił sprawę na policję. Jak się zaraz okazało właścicielem posesji był dyrektor Parku Narodowego, w którym zatrzymał się Bruzda. Twierdzi, iż ptaka przyniósł mu lokalny myśliwy. Tymczasem on sam pozwolił mu zdychać prawdopodobnie przez kilka dni w swoim ogrodzie. Ornitolodzy Mihailo Jovićević i Darko Savejlić zabrali ciało Bruzdy na badanie rentgenowskie, które wykazało 7 śrucin będących przyczyną jego śmierci. Sprawą zainteresowali media. Następnego dnia największa gazeta w Czarnogórze opublikowała już artykuł o śmierci Bruzdy. Miejmy nadzieję, że śmierć polskiego orlika grubodziobego nie pójdzie na marne i zwróci uwagę na wciąż aktualny problem kłusownictwa na południu Europy. Niemniej jednak to bardzo silny cios dla bardzo nielicznej krajowej i europejskiej populacji tego gatunku.
Dziękujemy ornitologom z Centrum Ochrony i Badań ptaków: Mihailo Jovićević i Darko Saveljić oraz Panu Mciejowi Szymańskiemu za rady i przetłumaczenie artykułów prasowych, Pani Ambasador Rzeczypospolitej w Czarnogórze Grażynie Sikorskiej za życzliwość i pomoc w nagłośnieniu sprawy.