Kiedy ziemię okrywa narastająca warstwa śniegu, a temperatura spada poniżej minus dwudziestu stopni zaczynamy rozumieć sens długodystansowych migracji ptaków. Poza twardzielami, do których należy bielik i kruk, niewiele gatunków próbuje przeczekać zabójczą dla nich aurę. A może rozsądniej jest niebezpieczny okres spędzić w tropikalnej Afryce? Podglądając miejsca aktualnego pobytu pięciu orlików krzykliwych z Warmii wyposażonych w logery GPS/GSM łatwiej jest zrozumieć sens tak odległych migracji.
Obszar zimowania naszych orlików oddalony jet od terenów lęgowych o ponad 8 tysięcy kilometrów ( w linii prostej) i obejmuje głównie terytorium Zimbabwe, Botswany, Zambii, Namibii i Republiki Południowej Afryki. Orliki wciąż się przemieszczają i niestety okresowo tracimy z nimi kontakt. Najgorzej nadaje samiec o imieniu Panicz, który komunikuje się przeciętnie w kilkutygodniowych odstępach.
Ryc. Trasa pokonywana podczas zimowania (listopad-styczeń) przez pięć samców orlika krzykliwego z Warmii
Aktualnie najdalej na południe zapędził się Litwin. Przekroczył już granicę Republiki Południowej Afryki i wzdłuż rzeki Latoba przemieszcza się w kierunku sławnego Parku Narodowego Krugera. Park jest położony w rejonie dość deszczowym i gorącym. Temperatura latem (tzn. w styczniu) osiąga 30 °C. Jednak bywają również dużo cieplejsze lata. Temperatury mogą czasem osiągnąć nawet 47 °C.
Nieco bardziej umiarkowany klimat upodobał sobie Szesnastak. Wiele czasu spędził w Parku Narodowym Hawange w Zimbabwe, gdzie zimą temperatura może nawet spadać poniżej zera, ale w styczniu raczej dominują upały.
Zimbabwe i Park Narodowy Hawange był również dla Białoborca przez długi czas miejscem popasu i wypoczynku, ale jakiś niewyjaśniony instynkt sprowokował go nagle do podjęcia wędrówki na może bardziej cywilizowane, ale raczej jałowe tereny otaczające Makgadikgadi – teren o powierzchni 12 000 km² , który jest częścią Kotliny Kalahari i jednocześnie drugim co do wielkości, wyschniętym słonym jeziorem na świecie.Co ciekawe w styczniu dołączył do niego Szesnastak, a później również Panicz. Na początku stycznia trzy samce orlika z Warmii przebywały właściwie na tym samym obszarze o promieniu kilkudziesięciu kilometrów.
Zdzich zdecydowanie preferuje Afrykę środkowowschodnią. Najpierw zawędrował do Angoli, by dość szybko przemieścić się na teren Botswany. Wiele dni spędził na terenie Delty Okawango. Wreszcie w styczniu dolatuje do Parku Narodowego Waterberg Plateu, jedynego namibijskiego parku górskiego. Skalista bariera tego płaskowyżu wznosi się stromo do 200 metrów ponad równiną, tworząc odmianę do monotonnego krajobrazu pustynnego.